Pierwszego uszyłam z myślą, że komuś go podaruję i wówczas mój mąż ujrzawszy go, powiedział, że uszyłam Nukę (zabawkę, którą miał w dzieciństwie) oraz, że nikomu jej nie odda.
W efekcie tego wyznania nie pozostało mi nic innego jak uszyć drugiego pieska, aby pierwszy mógł pozostać z nami.
I oto efekt końcowy mojej pracy - dwa słodkie psiaki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo dziękuję za komentarz:-)