Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lawenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lawenda. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 października 2010

XXX z nutką lawendy.

Dzisiaj u mnie za oknem słonecznie, choć zaledwie 6 stopni, ale mimo to słońce dobrze wpływa na poranne samopoczucie.
Zjadłam sobie śniadanko, wypiłam herbatkę earl grey, bo jakoś mnie na nią ostatnio wzięło, że dziś zamiast kawy z cykorią (bo taką ostatnio popijam) wybrałam właśnie ją, i cieszyłam się jej intensywnym aromatem.

Wyszukałam ostatnio w sieci bardzo fajny wzór haftu i stwierdziłam, że bardzo ładnie wyglądał by na drobniuteńkiej kanwie, a z racji tego, że jeszcze na takiej nie haftowałam postanowiłam spróbować. 
Haft wyszedł naprawdę mały bo ma zaledwie 5 cm długości. Jak go ukończyłam to miałam dylemat co z nim zrobić. Pomyślałam, że ślicznie wyglądał by na ozdobnym serduszku. Dostałam ostatnio takie bardzo ładne od Ateny, więc wiedziałam mniej więcej jak będzie się prezentować. 
Jednakże zapragnęłam również aby pachniało lawendą, tyle, że szkoda mi było zszywać je na stałe, bo lubię jej intensywny zapach, więc w przyszłości na pewno wymienię susz. W tym celu zrobiłam je w wersji otwieranej, tak abym za rok mogła wymienić lawendowy wkład na nowy:-)






Poczyniłam jeszcze kolejny lniany woreczek z haftem od Penelopis. 
Powiem wam, że nie sądziłam iż te woreczki tak wielu osobom będą się podobać. W głowie mam już obraz kolejnych, ponieważ wiem, ze jeszcze jakieś stworzę.



Mój kącik pracy jest już gotowy. Nawet przyznam się, że już wczoraj szyłam w nim prezentowane wyżej serducho. Dzisiaj go obfotografuję i już naprawdę niedługo zaprezentuję:-)

Życzę Wam kochane słonecznego weekendu!!!

środa, 18 sierpnia 2010

Zasypana lawendą...

Na początku chciałam bardzo serdecznie powitać nowo obserwujące dziewczyny oraz podziękować Wam za pozostawione komentarze, które są dla mnie niezmiernie ważne.

Ostatnio pochwaliłam się moimi woreczkami z lawendą. Cieszę się, ze przypadły Wam do gustu. 
Mój mąż, również pochwalił się dwóm koleżankom z pracy, które wyraziły chęć posiadania 
takowych i zachęciły mnie abym uszyła ich więcej... 
Tak więc po intensywnej konsultacji z mężem stwierdziłam, że dlaczego nie miałabym spróbować, przecież nie mam nic do stracenia. Tak więc szybciutko zamówiłam lawendę, wyciągnęłam lny 
i kolorową bawełnę, dokupiłam tasiemek i zabrałam się do pracy. 

Efektem moich trzy dniowych zmagań jest tych oto sześćdziesiąt woreczków wypełnionych lawendą! 
Dodam, że firma jest dosyć duża bo ponad 100 osób. 
Pomyślałby kto, że co to sześćdziesiąt sztuk, ale w moim stanie to wczoraj wieczorem plecy już mi siadały... Jednakże uparta ze mnie osóbka i dziś z samiutkiego rana wplotłam ostatnią tasiemkę. Następnie najpierw przed napełnieniem lawendą, a później już całkowicie gotowe do drogi obfotografowałam:-)

A oto one:








Myślicie, że się spodobają???
Trzymajcie kciuki aby jutro znalazły nowych właścicieli.

A prawie zapomniałam dodać, że wspominany w poprzednim poście prezent dla przyjaciółki i jej córeczki bardzo się spodobał i wywarł niezwykle miły efekt zaskoczenia!!!

Życzę Wam wszystkim udanego dnia!

piątek, 13 sierpnia 2010

Lawendowe, lniane woreczki

Dzisiaj wymyśliłam sobie, że przydałoby się mieć więcej tak bardzo popularnych lawendowych woreczków.
Uszyłam tylko dwa, ale już mam rodzinne zamówienia na więcej....
Jeden z nich pojechał już do Gdańska wraz z wcześniej prezentowanym różowym misiem oraz solniaczkiem, jako niespodziewany prezent dla mojej przyjaciółki i jej małej Oli. 
Ciekawe, czy jak jutro go otrzyma to będzie zdziwiona? 
Mam nadzieję, że Ola polubi nowego misia tak samo jak króliczka...



No nic, chyba muszę się zbierać pod prysznic i do łóżka, bo jutro rano mam zamiar wyruszyć na bazar w poszukiwaniu sama nie wiem czego:-)