Dzisiaj u mnie za oknem słonecznie, choć zaledwie 6 stopni, ale mimo to słońce dobrze wpływa na poranne samopoczucie.
Zjadłam sobie śniadanko, wypiłam herbatkę earl grey, bo jakoś mnie na nią ostatnio wzięło, że dziś zamiast kawy z cykorią (bo taką ostatnio popijam) wybrałam właśnie ją, i cieszyłam się jej intensywnym aromatem.
Wyszukałam ostatnio w sieci bardzo fajny wzór haftu i stwierdziłam, że bardzo ładnie wyglądał by na drobniuteńkiej kanwie, a z racji tego, że jeszcze na takiej nie haftowałam postanowiłam spróbować.
Haft wyszedł naprawdę mały bo ma zaledwie 5 cm długości. Jak go ukończyłam to miałam dylemat co z nim zrobić. Pomyślałam, że ślicznie wyglądał by na ozdobnym serduszku. Dostałam ostatnio takie bardzo ładne od Ateny, więc wiedziałam mniej więcej jak będzie się prezentować.
Jednakże zapragnęłam również aby pachniało lawendą, tyle, że szkoda mi było zszywać je na stałe, bo lubię jej intensywny zapach, więc w przyszłości na pewno wymienię susz. W tym celu zrobiłam je w wersji otwieranej, tak abym za rok mogła wymienić lawendowy wkład na nowy:-)
Poczyniłam jeszcze kolejny lniany woreczek z haftem od Penelopis.
Powiem wam, że nie sądziłam iż te woreczki tak wielu osobom będą się podobać. W głowie mam już obraz kolejnych, ponieważ wiem, ze jeszcze jakieś stworzę.
Mój kącik pracy jest już gotowy. Nawet przyznam się, że już wczoraj szyłam w nim prezentowane wyżej serducho. Dzisiaj go obfotografuję i już naprawdę niedługo zaprezentuję:-)
Życzę Wam kochane słonecznego weekendu!!!









