Ach co to był za dzień...
Pobudka 6:20, poranne sprawy, zdjęcia misiów ( bo wczoraj wieczorem aparat już nie dawał rady ), następnie szybkie zakupy i wyjazd na cały dzień do rodziców na łono natury:-)
Pogoda była słoneczna tak więc zasiadłam na leżaczku z książką w ręku i delektowałam się moją ulubioną temperaturą powietrza czyli 24 stopnie.
I tak sielanka trwała, ale około 17 pogoda zaczęła się psuć, a teraz gdy już siedzę sobie u siebie w domku to za oknem leje jak z cebra.
Ale i tak dzień był wyjątkowo udany!!!
I tak sielanka trwała, ale około 17 pogoda zaczęła się psuć, a teraz gdy już siedzę sobie u siebie w domku to za oknem leje jak z cebra.
Ale i tak dzień był wyjątkowo udany!!!
Wczoraj skończyłam cztery misie. Pierwszy raz spróbowałam zrobić kilka zabawek na raz i przyznam, że praca taśmowa idzie chyba szybciej. Może na efekt końcowy trzeba poczekać troszkę dłużej, ale myślę, że warto bo cztery to nie jeden!!!
I tak przedstawiam wam Zosię, Hanię, Zuzę i Frania.

Prześliczne misiaki
OdpowiedzUsuńAleż wspaniała ekipa :) Świetne misiaczki! Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńświetna banda :))
OdpowiedzUsuńWspaniała gromandka misiaczków - fantastyczne są!:)
OdpowiedzUsuńDziewczyny bardzo serdecznie dziękuję Wam za miłe słówka, które u mnie pozostawiacie aż tak ciepło mi się na serduchu robi:-)
OdpowiedzUsuńPrześliczne Misie...słodkie:)Pozdrawiam serdeczniei dziękuję za odwiedzinki na blogu i udział w moim Różanym candy:)
OdpowiedzUsuńMiśki śliczne, ale czy to już jesień się zbliża, że golfiki im ubrałaś?
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że jeszcze będą ciepłe słoneczne dni, ale dzisiaj to te golfiki są w sam raz:-)
OdpowiedzUsuń